Przykład na rozkład (Felieton)
Czytam składy drużyn żeńskiej koszykówki. Czytam nazwiska: Agnieszki Szott (dziś w Bydgoszczy), Olgi Żytomirskiej (dziś kapitam Widzewa Łódż), Marty Żyłczyńskiej (obok gry w Brzegu uczy WF-u), i przypominam sobie jako we Wrocku były różne drużyny w różnych dyscyplinach walczące o krajowe tutuły.
Wspomniane byłe zawodniczki Ślęzy, ale też wiele i wielu innych padło ofiarą niedojrzałości i pazerności polskiego biznesu i samozadowolenia plus niekompetencji lokalnych władz. Nie wchodząc w szczegóły można wymienić choćby studiujących u nas: Małgorzatę Babicką (dziś koszykarka CCC), czy byłego bramkarza szczypiornistów Śląska, Stachery, moich byłych studentów.
Wyścig do krótkiego zysku i nieznajomość zagadnień zarządzania sportem - w efekcie ezostały nam: słaniająca się piłka nożna, mozolnie przebijająca się żeńska siatkówka, słabnący zużel. Zamina pseudoamatorstwa na ćwierćprofesjonalizm jest bolesna. A idę o zakład, że jest zależność między ilością wielkiego sportu, a mniejszą przestępczością i narkomanią młodzieży. Może ktoś chce się założyć ?



























































